1. Clinamen

Clinamen, czyli poetycka błędna interpretacja, lub błąd we właściwym sensie. Słowo zapożyczyłem od Lukrecjusza, gdzie oznacza ono „odchylenie” w trajektorii atomów, które umożliwia zmianę we wszechświecie. Poeta odchyla się od prekursora, czytając jego wiersz w taki sposób, by wykonać w stosunku do niego clinamen. Clinamen uwidacznia się jako korekta w jego własnym wierszu, która sugeruje, że wiersz prekursora podążał do pewnego momentu właściwym torem, ale potem powinien był się odchylić w kierunku wyznaczonym przez nowy wiersz poety (LW 57).

Wkraczamy na teren mroczny i demoniczny, sektor opanowany przez lęk i melancholię. By nie błądzić po omacku pośród cieni Silnych Poetów, wyłonimy z ich grona przewodnika po krainie umarłych. Twórczość Edgara Allana Poe to głos, który będzie nas prowadził. Będzie pełniła rolę klucza do odszyfrowania znaków pozostawionych w twórczości Stefana Grabińskiego. Pod-szeptu, który go prześladuje i wpływa na charakter wyobraźni. Dzięki roztaczającej swe uroki jaźni antenata, Grabiński poznaje największe osobiste tęsknoty. Mimo to, że nowele są jego autorstwa, pochodzą z jego wnętrza, doznaje sprzecznych uczuć wstydu i zachwytu z powodu bycia odnalezionym przez wiersze – wielkie wiersze znajdujące się na zewnątrz (LW 70).

Wpływ, w omawianej przez nas relacji, jest zjawiskiem patologicznym. Inaczej w okresie romantyzmu, kiedy uważany był za natchnienie. Dziś zamyka się w wymiarach rzeczywistych, jakimi są czas i przestrzeń. Tu zaczynają na siebie oddziaływać dwa podmioty, dotychczas egzystujące osobno. To już nie bogowie, żywioły, siły wyższe nam przychylne – mówimy o poetach, pisarzach, twórcach, ludziach. W rozpatrywanej sytuacji przeszłość niejako więzi teraźniejszość, która nie potrafi wywalczyć swojej niezależności poprzez odniesienie się do prawd ponadczasowych. „Historia, tradycja, dziedzictwo kulturowe, martwi wielcy prekursorzy jawią się bardziej żywi, niż na to zasługują, ich wpływ się wzmaga” (LW 209). Rodzi się poczucie nieodwracalnego opóźnienia, ciągłego pozostawania w tyle. Owo condition of belatedness zamyka jednostkę w pułapce historyczności, pośród nadmiaru, w którym człowiek zanika i nie ma odwagi tworzyć.

Syn czuje przymus rywalizacji o pierwszeństwo z dokonaniami ojców reprezentujących kanon. Zmitologizowana historia silnych poprzedników budzi paraliżujący strach, jednocześnie rodząc chęć do walki. Ponieważ adept nie ma nic do stracenia, w zapasach z czasem jest zdolny do desperackich czynów. Porównywany jest ze starotestamentowym Jakubem ściganym przez swego brata Ezawa, który walczy o błogosławieństwo z Elohim-Aniołem Śmierci, i do Dawida, który staje przeciw Goliatowi.

Jednostka, która chce potwierdzić własne prawo do życia wobec zastanego bogactwa kulturowego, musi wybrać „drogę błędu i błądzenia”. Do takich wartości jak: piękno, dobro i prawda, przypisani już są reprezentanci, jedyną drogą odnalezienia swojego miejsca jest odejście od wyznaczonego przez ojców kierunku, łączy się to z upadkiem.

Późnourodzeni mogą się odrodzić jedynie w upadku, błądzą w piekle samotności. Przestali wierzyć w prawdę i rozum, jedyną strategią na przeżycie jest odejście. Stworzenie straszliwego i upokarzającego, ale własnego piekła.

W pierwszej z sześciu rewizyjnych ratio, syn zaprzecza istnieniu ojca. Uzurpuje sobie prawo do samopoczęcia i samowychowania. Sytuacja jest odwzorowaniem sceny z Raju Utraconego Milotna, gdzie Szatan przekonuje swoich popleczników, iż jest istotą „odwiecznie suwerenną” (LW 213). Gdzie w tym samym momencie doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jest oszustem. Zmuszony został do upadku, ponieważ świat wielkich prekursorów jest pełen w swej doskonałości i jedności. Wybiera bunt, ruch zamiast istnienia w boskości już stworzonej. Jest to odchylenie atomów w doskonale zdeterminowanym wszechświecie, figurą twórczej rebelii oraz ironii romantycznej.

Historyczne, czasowe skrzywienie jest podstawowym pojęciem występującym w teorii Blooma. Niewierność wobec tego co proste i  dosłowne, pochwała „krzywego szlaku” Jakuba, rozpoczynającego się od wygranej walki z Aniołem Śmierci. Pojedynek o „więcej życia”, ruch sprzeciwiający się ustalonym, umarłym i nieuchronnym wzorcom. Pragnienie ich ulepszenia powoduje, że współczesny poeta zaczyna spadać, spadając poddaje się odchyleniu, w końcu uderza o dno otchłani. Myśli, leżąc w piekle: „Upadając, odchyliłem się, a więc leżę w Piekle ulepszonym przez siebie” (LW 89).

Grabiński najwyższą realizację ideału oryginalności widział w fantastyce. Twórczość uważał za obronny ruch wyobraźni przeciw nużącemu szarzyzną i monotonią życiu.[1] Idąc dalej, tym razem za tekstem Irzykowskiego, możemy uznać, że zauważona w dziełach artysty, choćby porwana linia, zostanie przypisana nie wpływom zewnętrznym, lecz autonomicznemu życiu duchowemu. „Życie papierowe” rodzące się pod wpływem lektury czy rozpalonej wyobraźni „jest cechą wewnętrznego życia artysty w ogóle.”[2]

Podobnie jak Julius Verne, Grabiński napisał studium historycznoliterackie o Księciu fantastów (E. A. Poe)[3] . Darzył Amerykanina trwałym i niezmiennym podziwem, koronował go nie tylko tytułem artykułu ale i opowiadaniami, wyczuwalnie połączonymi z twórczością autora Kruka. Jest on dla Grabińskiego ideałem niedoścignionej doskonałości.[4] Teksty Poe będą pełniły rolę przewodnika po sześciu rewizyjnych ratio Blooma. Dzięki nim będziemy mogli śledzić drogę rozwoju artysty oraz sprawdzić zasadność teorii Lęku przed wpływem w praktyce. By się tak stało, musimy przypisać Poe znacznik silnego poety, zaś Grabińskiemu niezbywalną etykietkę adepta poezji. Edgar Allan nie stał się ojcem założycielem jedynie dzięki swojej twórczości. Czekał na apokryfistów, którzy go zdefiniowali. Cherubem Mimshach, który pomógł wejść Poe do raju, był Rufus Wilmot Griswold[5]. Fałszując jego biografię w pierwszym wydaniu dzieł zebranych, wbrew swojej woli zainspirował tym wielu badaczy, którzy dążyli do odkrycia prawdy o życiu i prawdziwym powodzie śmierci pisarza; przynajmniej podwoił recepcję dzieł Poe. Doczekał się trzech pogrzebów, każdy kolejny był bogatszy formą i liczbą zgromadzonych moriturientów.[6]  Wielu przekładów, w tym kongenialnego tłumaczenia na język francuski. Podejście Charlesa Baudelaire do tekstów Poe porównane zostało przez Arthura Ransome do uczucia, z którym człowiek głębokowierzący przekłada Nowy Testament. Spotkawszy się z zarzutem krytyki o imitowanie sztuki Poe, zwierza się w liście do Eduarda Maneta: „Ludzie oskarżają mnie o naśladowanie Edgara Poe! Wiesz, dlaczego tłumaczyłem Poe z taką cierpliwością? Ponieważ on jest do mnie podobny.[7] W tym kontekście uważam za warty przywołania fragment, w którym Hutnikiewicz usprawiedliwia podobieństwa opowiadań Grabińskiego do utworów Poe: „Oczywiście niekiedy analogie narzucają się bardzo silnie, są wprost nieodparte, ale i w tych wypadkach  Grabiński wychodzi zazwyczaj daleko poza domniemany pierwowzór, a w świetle gruntowniejszej analizy, pozorna analogia okazuje się czysto zewnętrznym i powierzchownym podobieństwem” (AH 235).

Po lekturze Blooma już wiemy kto do kogo jest podobny. Znana jest też teza, iż próba spłodzenia samego siebie nie może się powieść. By silny poeta mógł powstać, musi spotkać swojego Syna, który zdefiniuje go w ten sam sposób, w jaki on zdefiniował swojego Poetyckiego Ojca (LW 81).

Przechodząc do tekstów Grabińskiego i Poe prześledzę gradację relacji Clinamen. Tu syn wradzając się w świat twórców, naśladuje i uczy się jak niemowlę, poruszać w zastanych warunkach; przejmuje dane rozwiązania podsuwane przez rodzica. By przezwyciężyć Anlichkeit, wchodzi w stadium formowania reakcji, która pozwoli mu zejść ze ścieżki wybranej przez ojca. Odchyla się w momencie, w którym stwierdza, iż to właśnie teraz antenat powinien pójść dalej, lub zacząć poruszać się w innym kierunku. Moment ten zamyka się w figurze mowy – ironii, która ma to do siebie, że przedstawia jedno, a ma na myśli rzecz przeciwną. Podobnie dzieje się na płaszczyźnie psychiki ludzkiej. Człowiek kreuje reakcję upozorowaną, która przeciwstawia się wypartemu pragnieniu, ukazując pragnienie przeciwne. Końcowym motywem jest finał wszystkich dotychczas podjętych akcji: zerwanie – skok – spadanie.


[1] A. Hutnikiewicz, Stefan Grabiński czyli jak się pisze dreszczowce, w: Prozaicy dwudziestolecia międzywojennego, Sylwetki, red. B. Farona, Warszawa 1972, s. 223.
[2] K. Irzykowski, Fantastyka, W: K. Irzykowski, Wybór pism krytycznoliterackich, red. W. Głowala, Wrocław 1975, s. 567.
[3] S. Grabiński, Książę fantastów (E. A. Poe). Studium literackie w: „Lwowskie Wiadomości Muzyczne i Literackie”, 1931, nr. 3-5.
[4] A. Hutnikiewicz, Stefan Grabiński czyli jak się pisze dreszczowce, w: Prozaicy dwudziestolecia międzywojennego, Sylwetki, red. B. Farona, Warszawa 1972, s. 223.
[5] “[…] Braddy przypuszcza, iż dodatkowym motywem zemsty Griswolda na Poe’em mogła być ich rywalizacja o rękę Sarah. H. Whitman. Okoliczności, w jakich Griswold został wykonawcą literackiego testamentu Poe’go, okryte są tajemnicą. Maria Celmm spełniając rzekomą prośbę zięcia miała po jego śmierci zwrócić się do Griswolda, aby wydał jego dzieła. Trzeba przyznać, że Griswold wykonał powierzone sobie zadanie z wielką sprawnością, gdyż zbiorowe wydanie  pism Poe’go ukazało się już w niecały rok po śmierci autora. Godna uwagi jest również rzeczowa analiza jego twórczości przedstawiona przez Griswolda załączonym do wydania osławionym szkicu biograficznym o Poe. Krzywda wyrządzona Poe’emu przez Griswolda nie polega na zniekształceniu faktów biograficznych, za co odpowiedzialność ponosi sam Poe. Podłość charakteru byłego pastora baptystów nie przejawia się również w negatywnych sądach o poecie. Jego moralne przestępstwo polega na tym, iż swoje opinie dokumentował sfałszowanymi przez siebie odpowiednimi ustępami korespondencji Poe’ego, co ujawnione zostało dopiero dzięki mozolnej pracy Campbella i Quinna. Poza tym Griswold zapewnił swoim sądom pozory obiektywności, ogłaszając obok swojego szkicu biograficznego życzliwe wypowiedzi Willysa i Lowella, wydrukowane jeszcze za życia Poe’ego. Nie mógł się jednak powstrzymać odzniekształcenia wymowy artykułu Lowella, opuszczając te partie, które stały w zbyt rażącej sprzeczności z jego własnymi sądami o Poe’em.” – F. Lyra, Edgar Allan Poe, Wiedza Powszechna, Warszawa 1973, s. 57-58.
[6] Więcej informacji na temat procedury i okoliczności ekshumacji ciała Poe oraz kolejnych pogrzebów dostępnych jest pod adresem: www.eapoe.org/balt/poegrave.htm (24.10.2006).
[7] “People accuse me of imitating Edgar Poe! Do you know why I translated Poe so patiently? Because he resembled me.” w: William T. Bandy, The Influence and Reputation of Edgar Allan Poe in Europe, Baltimore: The Edgar Allan Poe Society of Baltimore, 1962. (This lecture was delivered by Dr. William T. Bandy at the Thirty-Seventh Annual Commemoration Program of the Poe Society in October, 1959. www.lfchosting.com/eapoe/PAPERS/psblctrs/pl19591.htm (27.10.2006).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

8 + 12 =