4. Demonizacja

Demonizacja, czyli ruch w stronę osobistej Kontrwzniosłości w reakcji na Wzniosłość, jaka jest udziałem prekursora: termin ten przejmuję z tradycji neoplatońskiej, gdzie pojawia się byt pośredni – ani boski, ani ludzki – który wnika w duszę adepta, by mu pomagać. Późniejszy poeta otwiera się na moc, którą zaczyna oddzielać od osoby rodzica i postrzegać jako należącą do sfery istniejącej poza prekursorem. Dokonuje tego we własnym wierszu, sytuując go wobec wiersza macierzyńskiego w taki sposób, by uogólnić i zatrzeć oryginalność tego drugiego (LW 58).

Demonizacja rozpoczyna się od wejścia w układ dwójkowy: prekursor – efeb, trzeciego zagadkowego elementu. Jest to następstwem procesu pustoszenia, którego syn dopuścił się w ruchu kenosis. Nad ruinami rozciągającymi się po horyzont, młody poeta zauważa to, co boskie. Ono naprowadza go z powrotem na ślad związany z sztuką wieszczenia (LW 142). Tą funkcję reprezentacji przypisuje Bloom wyparciu i hiperboli, porównuje ją do tego, czym nazywali romantycy Wyobraźnię twórczą (MP 25). Odchodzi od Freuda, jednocześnie wykorzystując narzędzia psychoanalizy i rozwija poetycką teorię nieświadomości. Uważa, iż to, co zostało poddane umotywowanemu i selektywnemu zapominaniu, tworzy naszą nieświadomość. Treści relegowane z świadomości, podobnie jak hiperbola – trop nadmiaru lub przesady – sięgają po „obrazy wysokości i głębi, po wzniosłość i groteskę. Wtrącenie czegoś do nieświadomości, to ten sam proces, co spiętrzenie nieświadomości, ponieważ nieświadomość, podobnie jak romantyczna Wyobraźnia, nie ma żadnego punktu referencyjnego. Podobnie jak Wyobraźni, nieświadomości nie można zdefiniować, ponieważ jest ona wzniosłym tropem, czyli hiperbolą, wzlotem ducha” (MP 25-26).

Nowy silny poeta, gdy przechodzi fazę demonizacji, zwraca się przeciw Wzniosłości prekursora, tym samym przybiera postawę Kontrwzniosłości. Sugerując względną słabość poety ojca, efeb automatycznie go uczłowiecza. Po takich przekształceniach w sposobie postrzegania, syn otwiera się na nowe wpływy (LW 141).

W Kontrwzniosłości zostaje usunięty wielki obraz prekursora, umysł poety staje się znowu zależny tylko od siebie. Może się to stać tylko wtedy, gdy próba przyporządkowania mocy prekursora większej zasadzie, sprawi że syn zaczynie przypominać demona. Tkwi on w każdym z nas. Demon jest tym, który urodził się za późno (LW 146).

Freudowska wizja wyparcia podkreśla, że dzięki zapomnieniu prekursor staje się gigantem wyobraźni (LW 147). Proces mitologizacji ojców prowadzi do indywiduacji efeba i jego dehumanizacji. Prekursor niczym straszny Cherub ukryty w id, szepcze efebowi zaklęcia w Języku Zdrady.

Zwróćmy uwagę na akt podejmowany przez młodego poetę: on neguje prekursora. Bloom twierdzi, że negacja jest niemożliwa, ponieważ żaden efeb nie może ulec popędowi śmierci. Każdy wiersz, jest próbą wymknięcia się śmierci. Ważne jest to, że człowiek poznaje negację jako jeden ze składników mechanizmu wyparcia. Człowiek posiada pragnienia i cele, ale odmawia im wstępu do świadomości (LW 142). Bloom cytuje tutaj definicję Freuda:

W negacji unieważniona zostaje tylko jedna z konsekwencji procesu wyparcia, ta mianowicie, że treść reprezentacji nie dociera do świadomości. Wynika stąd pewnego rodzaju intelektualne przejęcie wypartego, przy czym istota rzeczy nadal pozostaje wyparta (LW 142).

Negacja jest odwrotnością demonizacji, jest ograniczeniem, którego nie może zaakceptować żaden silny poeta (LW 143). Kiedy poeta zaczyna rozumieć, czym jest wieszczenie, postrzega siłę, która może go opętać; coś Całkowicie Innego wyłaniające się z energii prekursora. „Spostrzeżenie to, będące we wczesnej fazie raczej domysłem, niż darem wieszczenia, jest niezależne od woli, a mimo to całkowicie świadome. Opiewanie własnej chwały jest dwuznacznym w sytuacji, gdy odczuwamy głęboki lęk biorący się z niepewności, czy naprawdę jesteśmy już sobą. A jednak to poczucie chwały – nawet jeśli jest fałszywe w odniesieniu do życia – jest czymś koniecznym dla poety jako poety, który musi osiągnąć wyższy pułap wyobraźni, zaprzeczając czysto ludzkiemu pochodzeniu wyobraźni (LW 142)”.

Efeb, którego cień okryty jest Cieniem Innego, upojony udziałem w mocy prekursora, ulatuje w górę. Wydaje mu się, że lewituje, doświadcza natchnienia, które opuszcza go w najwyższym punkcie. Wtedy może go uwolnić jedynie „pomoc z zewnątrz”, podobnie jak alpinistę, który zdobył najwyższy szczyt, ale nie ma już sił, by bezpiecznie wrócić do obozu (LW 145).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

9 − eight =