2.4 Mitologia synekdochy

[Demon ruchu, Smoluch, Fałszywy alarm, Ślepy tor (1919)]

Grabiński, wybierając na zbiór opowiadań tematykę kolejową, ogranicza swoje pole możliwości. Pociąga go motyw podróży w nieznane, pęd ku zatraceniu. Jego bohaterowie powodowani są bliżej nieznanymi nawet sobie przyczynami. Każda podróż zaczyna się z tajemniczych pobudek. Zaś w przypadku Poe jest ona decyzją świadomą (wyjątek stanowi Rękopis znaleziony w butelce), której czasami dopomagają okoliczności natury.

Kiedy Grabiński decyduje się na użycie w swoich opowiadaniach tylko i wyłącznie parowozu, zwraca się przeciw sobie, ogranicza swoje możliwości. Zamyka się w jednej warstwie tematycznej.

Jednak, wychodząc od jednego toru, autor Błędnego pociągu stworzył mitologię kolei. W niej na centralnym miejscu stoi geniusz ruchu: „Olbrzymi, śniady młodzieniec, ważący się na kruczych, potwornie rozpiętych skrzydłach, opasany wirami kręcących się w opętańczym tańcu światów – demon międzyplanetarnej wichury, śródgwiezdnej zamieci księżyców, cudnej, obłąkanej gonitwy komet bez liku, bez liku…” (G1 131). Jedynym spełnieniem czy oddaniem czci bóstwu jest jazda. Człowiek marzy o zatraceniu się w pędzie: „[…] ideałem Grota była szalona jazda w linii prostej, bez tchu, bez postojów, wichrowy pęd maszyny w błękitniejące mgłą oddale, skrzydlata gońba w nieskończoność” (G1 137). Maszynista Grot zdawał sobie sprawę, że dosięgnięcie ideału jest niemożliwe, więc stosował półśrodki, naruszające porządek ograniczającej go rzeczywistości:

Chodziło więc przede wszystkim o to, by nigdy nie zatrzymać pociągu w miejscu oznaczonym mniej więcej przez przepis, lecz zawsze wychylać się o jakiś kawałek za lub przed.

Grot postępował zrazu bardzo ostrożnie, by nie budzić podejrzeń urzędników; odchylenia były początkowo tak nieznaczne, że nie zwracały uwagi. Chcąc jednak wzmocnić w sobie poczucie dowolności, wprowadził maszynista pewne urozmaicenie: raz stawał za wcześnie, drugi raz za późno – drgnienia wahały się to w jedną, to w drugą stronę (G1 138).

Stacja stała się dlań z czasem symbolem znienawidzonego końca, plastycznym urzeczywistnieniem wytkniętych celów wędrówki, ową przeklętą metą, przed którą zdejmował go wstręt i trwoga (G1 137).

Dobitniej wyraził się Szygoń w Demonie ruchu. Był to właściciel ziemski z Królestwa Polskiego, którego: „jakaś ciemna moc wyrywała z domu, pędziła na dworzec, pchała do wagonu – jakiś nieprzezwyciężony nakaz zmuszał do porzucenia nieraz wśród głębokiej nocy wygodnego posłania, wiódł jak skazańca przez labirynt ulic, usuwając z drogi tysiące przeszkód, wsadzał do przedziału i wysyłał w szeroki świat” (G1 123). Nie miał on szacunku dla urzędników, konduktorów, tych którzy godzą się z myślą bycia przykutymi do Ziemi, gdzie kolej jest „lotną pośredniczkę narodów, wymiany kultur” (G1 127). Prawda dla Szygonia była prosta: „Choćbyście wynaleźli pociąg piekielny, który by w jednej godzinie objechał kulę ziemską, ostatecznie wrócicie do punktu, z którego wyjechał: jesteście przykuci o Ziemi” (G1 128). To właśnie „pociąg, kolej i jej funkcjonalność uosabiali dlań tę ciasną formułę, to błędne koło bez wyjścia, z którego on, człowiek, biedny syn Ziemi, na próżno by usiłował się wyłamać” (G1 124).

Jednak zdarzali się konduktorzy, naczelnicy, którzy czuli powołanie do wykonywania z namaszczeniem zawodowych obowiązków. Jednym z nich był starszy konduktor Błażek Boroń z opowiadania Smoluch. „Surowy dla siebie i wymagający w służbie, umiał też być nieubłagany dla podróżnych. Przepisów przestrzegał dosłownie, z drakońskim nieraz okrucieństwem” (G1 94). Uważał, że stacje są tylko po to, by mierzyć przebytą przestrzeń, probierzem ruchu.

Boroń zasadniczo nie cierpiał pasażerów; irytowała go ich „praktyczność”. Dla niego istniała kolej dla kolei, nie dla podróżnych. Zadaniem kolei było nie przewożenie ludzi z miejsca na miejsce w celach komunikacyjnych, lecz ruch jako taki i pokonywanie przestrzeni (G1 93).

Z koleją Grabińskiego łączy się system wierzeń nadbudowany na strukturze zwykłego szarego kolejarstwa. Tytułowy Smoluch był duchem, który: „tkwił w organizmie pociągu, przepajał sobą jego wieloczłonowy kościec, tłukł się niewidzialny w tłokach, pocił w kotle lokomotywy, włóczył po wagonach” (G1 97). Boroń przez cały czas czuł jego obecność. Był znakiem, który w momentach zagrożenia przyoblekał się w ciało. Wszystkie starania podjęte, by zapobiec przepowiedzianemu przez pojawienie się Smolucha nieszczęściu, spełzały na niczym.

Kolej Grabińskiego wyposażona też jest w naukę tajemną, nie dla wszystkich dostępną, nawet naczelnikom ruchu trudno ją zaakceptować. Z jej przykładem spotykamy się w opowiadaniu Fałszywy Alarm. Naczelnik Trenczyna, Bytomski, badał związek pomiędzy karambolami kolejowymi a fałszywymi sygnałami ostrzegawczymi, docierającymi zawsze w przeddzień katastrofy do placówki trzeciej na prawo, czy na lewo od feralnej stacji. Ćwiczył się w rozszyfrowywaniu ich układu, odczytywaniu znaków już od przeszło dwudziestu lat. Dziś „pod przysięgą mógł już wyznaczyć, kierunek w którym miały pójść najbliższe w przyszłości alarmy, a w ślad za nimi ich sprawdziany: katastrofy” (G1 111).

Do pełni obrazu brakuje nam jeszcze opisu obrzędu religijnego. Opowiadanie Ślepy tor przedstawia rytualne przejście w inną rzeczywistość – stan świadomości. Konduktor Wiór, który podczas jazdy pociągiem ma możliwość wybadania stronników prawdziwego pędu, zbiera czternastu wiernych „bractwa ślepego toru” w jednym z wagonów. Reszta podróżnych, niby coś przeczuwając, wysiada na wcześniejszych stacjach, nawet skacze w biegu z opustoszałego pociągu, który zmierza w nieznane, ku zagładzie? Wiór rozpoczyna zebranie tymi słowy:

Panowie i panie! Nadeszła chwila osobliwa, chwila ziszczenia wieloletnich tęsknot. Pociąg ten już do nas należy – opanowaliśmy go niepodzielnie; żywioły obce, obojętne lub wrogie wydzielone już z jego organizmu. Panuje tu bezwzględna atmosfera ślepego toru i jego moc. Za chwilę moc ta ma się objawić. Kto nie czuje się dostatecznie przygotowanym, niechaj cofnie się w porę; potem może być za późno. Za całość i bezpieczeństwo ręczę. Przestrzeń wolna i drzwi otwarte (G1 199).

Pociąg otoczony łomotem rozpętanych kół „podwoił chyżość i pędzi z szaloną furią.” Na mapie przedstawionej przez Wióra, trasę składu wyznacza „krwawa wstęga”, odpowiada ona miejscu, w którym znajduje się tajemniczy ślepy tor. Czym on jest?

[…] motyw tęsknoty – tęsknoty ku nieskończonym dalom, do których dostęp zamknięty kopcem granicznym, zagwożdżony drewnem rampy. Tuż obok pędzą pociągi, pomykają w szeroki, piękny świat maszyny – tu tępa granica trawiastego wzgórza. Tęsknota upośledzenia. – Czy rozumie pan? Tęsknota bez nadziei ziszczenia rodzi pogardę i nasyca się sobą, aż przerośnie mocą pragnień szczęśliwą rzeczywistość… przywileju. Rodzą się tu utajone siły, gromadzą od lat nie ziszczone moce. Kto wie, czy nie wybuchną żywiołem? A wtedy prześcigną codzienność i spełnią zadania wyższe, piękniejsze niż rzeczywistość. Sięgną poza nią… (G1 192).

Oczywiście z momentem dotarcia parowozu do zamykającego ślepy tor nasypu dochodzi do zniszczenia całego składu. Wiara i dobrowolna ofiara ludzi spoczywających w resztkach pogruchotanego „garnituru” wagonów zostaje nagrodzona.

Bracia! – podjął zakonnik – kształty nasze dane nam są jeszcze tylko na czas krótki, za chwil parę może je przyjdzie porzucić. Wtedy rozstaniemy się. Każdy odejdzie w swoją stronę, gdzie go poniosą losy wykute w księdze przeznaczeń od wieków, każdy podąży własnym szlakiem, we własną dziedzinę, którą zgotował sobie po tamtej stronie. Oto oczekują nas z tęsknotą rzesze bratnich dusz (G1 204).

Opowiadanie kończy się frazą: „Bracia! Chwila rozstania nadeszła. Oto już rozsnuwają się kształty nasze. – Przekroczyliśmy rubież życia i śmierci […] by wstąpić w rzeczywistość wyższego rzędu (G1 207).

Cykl opowiadań Demon ruchu przedstawiony w ten sposób staje się podręcznikiem, zawierającym instrukcje niezbędne dla powstania „bractwa ślepego toru”. Mamy tu do czynienia z bóstwem, przepowiednią, kapłanami oraz opisem życia pośmiertnego. Lęk, który spowodował wejście Grabińskiego w wąską tematykę kolei, pozwolił mu rozbudować ją do miary wszechświata, w którym wszystko się zamyka, którego każdy dotyka. Grabiński odebrał Poe istotną część, jaką jest temat podróży. Przysposobił do swoich celów motyw ruchu jak i przyczynę, dla której podróżnicy rozpoczynają ową wędrówkę. Tak jak u Poe, do prawdziwych podróżnych nie zalicza pasażerów. Grabiński tworzy postaci z motywacją, którą przekornie wyraził bohater Listu znalezionego w butelce: „Wybrałem się jako zwykły podróżny – nie powodowany niczym innym okrom nerwowego niepokoju, co nawiedzał mnie jak zmora” (P1 39).

Zmorę, która powoduje, że człowiek pędzi i gna przed siebie, nie za bardzo zdając sobie sprawę z kierunku, który obrał, można porównać do lęku. Kiedy Bloom wspomina o ruchu tessera, również dochodzi do „metafory podróży”. Ujawnia istotną rzecz, którą charakteryzuje się każda wycieczka, mianowicie: „Podróżujemy, by, tworząc samych siebie, wyjąć się z kontekstu świata. W tej mierze, w jakiej już nas stworzono, celem naszej podróży jest ujawnienie początków dzieła, jakim jesteśmy” (LW 107). W Demonie ruchu Grabiński podejmuje próbę spłodzenia samego siebie, by stać się swym własnym Wielkim Protoplastą. Abstrahuje z dzieła Poe część, którą określa jako swoją i jak syn marnotrawny wyrusza w podróż. Dzięki niej pozbywa się znanych krajobrazów, rozbudowuje dziedzictwo i tworzy mur obronny.

W poezji poszukiwanie tożsamości jest poniekąd oszustwem, na jej polu sprowadza się do zabiegu formalnego. Oto, co w części stanowi o istocie męki twórczej, co sprawia, że silny poeta tak bardzo lęka się wpływu, co zmusza go do przyjęcia postawy uprzedzonej, która nie byłaby konieczna w innym wypadku. I choć nikt nie chce myśleć o swojej wewnętrznej walce wyłącznie w kategoriach sztucznych manewrów, poetę zmusza się, by postrzegał wyzwanie rzucone obcemu wpływowi właśnie w terminach zrytualizowanego poszukiwania tożsamości. Czy uwodziciel może powiedzieć do swej muzy: „Madame, kłamię, ponieważ zmuszają mnie do tego formalne wymogi mojej sztuki? ” (LW 108)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

fourteen + two =