1.6 Skok

[Saturnin Sektor (1920)]

Dążenie do osiągnięcia nieciągłości poprzez upadek jest jedynym wyjściem dla młodego poety. Nieciągłość to wolność. Nieciągłość to stworzenie. Bloom odwołuje się do pojęcia skoku definiowanego przez Kierkegaarda, gdzie duńskie słowo spring oznacza m.in. źródło, praźródło, powstanie czegoś, pojedynczy ruch istoty żywej. Skok według niego to odejście od tego, co czynili inni filozofowie, to nie przejęcie czyjegoś rezultatu. „Skok jest za to synonimem przerwania ciągłości, separacji, braku związku i oparcia, zerwania, wreszcie także totalnej negacji. Istota skoku polega na wydobyciu czegoś nowego z własnego wnętrza; dla podjęcia tej czynności trzeba zdobyć się na odwagę, na ryzyko, a więc trzeba też zrezygnować z pewności. To z kolei zmusza do samodzielnego tworzenia, do aktywności, wyboru. I te właśnie czynniki stanowią – według Kierkegaarda – elementy autokreatywne osobowości. Dlatego też powiada: w skoku rodzi się egzystencja.” [1]

W tym duchu słowa: przyjmij nieobecność jako obecność i zacznij od spadania (MP 23), nabierają wyrazu. Gdy młody poeta wyjdzie z boskiej pełni i poczyni jakikolwiek ruch poza, stanie się nowym stworzeniem. Jednakże, żyje on w ciągłym strachu. Władcą efeba jest lęk.

Opisem przerażenia rozpoczyna się opowiadanie Grabińskiego pt. Saturnin Sektor.

Ktoś mnie wypatrzył! Ktoś mnie wytropił! Tak żyję odosobniony, tak obcy gwarowi świata – a przecież znalazł się ktoś, co mnie śledzi z daleka. Z powodzi trwania wyłonił się fakt w bliskiej ze mną styczności, ze mną, „obłąkanym”, jak orzekli ludzie roztropni, osobnikiem. Szczególne, szczególne (G1 266)!

Przeciwnik podchwytuje me zwroty, definicje, przemianowuje świeżo przeze mnie odkryte wartości i pojęcia na swój tryb, przenicowuje bezwstydnie na swą modłę wyniki żmudnych badań mojego całego życia (G1 267).

Historia jest prawdopodobnie wizją schizofrenika, którego jedna osobowość stara się wykazać, że czas jest tylko i wyłącznie wytworem ludzkiego mózgu i istnieje tylko wieczne Trwanie, druga broni starszych przekonań.[2] Ciekawym dla nas jest stwierdzenie pojawiające się w ostatecznej konfrontacji dwóch osobowości: „Gdyby nie to, że myśli twoje wyglądają na młody szczep zasadzony na moim pniu, gdyby nie to, że przeczuwam ich rozbłysk w najbliższej przyszłości, zabiłbym cię” (G1 276). W umyśle chorego ściera się pomysł starego porządku z nowym. Groźba morderstwa wystosowana przez zgrzybiałego starca pod adresem młodego człowieka istnieje tutaj pro forma. Jest usprawiedliwieniem własnej przegranej. Co więcej, postać – Saturnin Sektor (z zawodu zegarmistrz) ofiarowuje mordercy narzędzie zbrodni, cudnej roboty puginał z rękojeścią z kości słoniowej.

Formułą, niby zaklęciem, które wypowiada osobowość reprezentująca starszą wiedzę, jest zdanie: „Bo przezwyciężyłeś mnie w sobie” (G1 276). Walka ścierających się ze sobą poglądów, podrasowana historią człowieka obłąkanego, może być świadectwem sporu wewnętrznego artysty. Mając świadomość odrębności, może dokończyć lot, spadanie. Już znajduje się na obcej przestrzeni, innej, której nie ogrania boska pełnia. Choć jeszcze się odgraża, że twórczość efeba oparta jest na jego pniu. To i tak doszło do separacji. Do zaszczepienia nowej istoty. Jest spokojny, w swoim piekle, zwiera szeregi, sprawdza ile ma sił, i podejmuje dalszą walkę z porządkiem historycznym – dyktaturą czasu.


 

[1] K. Teoplitz, dz. cyt., s. 113 – 114.
[2] Por. E. A. Poe, Diabeł na dzwonnicy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

four + seventeen =