6.5 Słowo/Obraz/Wyobraźnia

Belval, przywoływany już we wcześniejszych rozdziałach, twierdzi, że w dojrzałej świadomości nie sposób jest całkowicie oddzielić zjawisk wzrokowych od zjawisk słownych. „To język właśnie jest tym czymś, co wyobraża.” [1] Dlatego walka o pierwszeństwo wyobraźni rozgrywa się właśnie na poziomie języka. W askesis wydaje się, że proces zatoczył koło. Po okresie izolacji, adept ponownie otwiera się na wpływ prekursora. Lipszyc tłumaczy tu słowo wyjęte z definicji ostatniego ratio – nawiedzać, jako ponowne zbliżenie efeba do tonu i problematyki wierszy prekursora.[2] Ale wrażenie jest przeciwne, czytając wiersz poetyckiego ojca, spostrzegamy, że został napisany pod wpływem antenata. Dochodzimy do wniosku, że adept napisał najbardziej charakterystyczne dzieło swojego prześladowcy.

Oba utwory osadzone są w realiach weneckich. Grabiński odtwarza je w sposób, który daje czytelnikowi wrażenie realnego spaceru po opisywanych traktach, doświadczenie podróży gondolami. Poe zaś w swoim opisie zawsze stoi w miejscu, nigdy nie mamy możliwości sprawdzenia co jest za rogiem, nie podsłuchujemy rozmów wyłaniających się z kawiarnianego gwaru. Obrazowanie, sztuka pejzażu autora W domu Sary jest dokładnym opisem płótna, gry cieni, dotyku faktury. Poe zlewa światło, trzyma się jednej myśli, którą snuje z uporem do końca tekstu.

Rozłożenie motywów kulminacyjnych obu nowel spotyka się w obrazie. U Grabińskiego to wizyta złożona Bellotiemu, kiedy większość zawiłych wątków zostaje wyjaśniona. Jedna ze scen Spotkania jest marnym jej odbiciem. Poe stawia narratora przed obrazem. Ponownie, jedyną akcją jest ruch zdejmowania osłony z płótna.

Ostatnie podobieństwo, w którym daje się spostrzec odbicie, nie oryginał. Autor Beczki montillado kanwą utworu czyni wątek miłosny. Samobójstwo Afrodyty i nieznajomego poprzedza zabarwiona ironią rozmowa na temat śmierci ze śmiechu, czy też z śmiechem na ustach. Lubujący się w kobietach zmysłowych autor Kochanki Szamoty, odstępuje od zimnych rzeźb, choćby to były nawet Afrodyta i Wenus razem wzięte. Proponuje samobójstwo popełnione nie poprzez zażycie zabójczej substancji przez człowieka z uśmiechem czekającego na przejście do wyśnionego świata. On znajduje bardziej przyziemny powód. Popełnia samobójstwo, gdyż staje w obliczu nie dającej się znieść rozkoszy, cielesnej ekstazy.

Życie Poe bezsprzecznie uległo jakiemuś metaforycznemu wydłużeniu kosztem życia Grabińskiego (LW 194). Dzięki askesis efeb, mógł oddać odziedziczony element – dar zbrodni i boskości – swemu prekursorowi.


[1] Y. Belaval, dz. cyt., s. 107.
[2] Lipszyc A., dz. cyt., s. 200.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

7 + 11 =